Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Świat Akwilonu. Ziemie Ogona. Białe Twarze. Tom 2 - recenzja

  Seria „Ziemie Ogona” w ramach uniwersum Świata Akwilonu to prawdziwy powiew świeżości wśród tomów, które wciąż bazują na klasycznym, „tolkienowskim” fantasy. Drugi tom, „Białe Twarze”, nie tylko podtrzymuje wysoką jakość serii, ale wręcz przewyższa swojego poprzednika, stając się jeszcze bardziej angażującą i dynamiczną opowieścią. Przenosząc czytelników do tajemniczej, wschodniej krainy Ogonia, twórcy pozwalają nam zanurzyć się w estetyce inspirowanej kulturą afrykańską. To wyjątkowy wybór stylistyczny, który wyróżnia „Ziemie Ogona” na tle pozostałych serii Akwilonu, a jednocześnie wzbogaca świat przedstawiony o nowe perspektywy i motywy. Ta wizualna i kulturowa odmienność sprawia, że cykl ten w moich oczach stał się najciekawszym i ulubionym w całym uniwersum. Główna bohaterka, Itome, to młoda dziewczyna, która nie godzi się na narzucone przez los ograniczenia. Jej charyzmatyczna, buntownicza natura przyciąga uwagę prastarego Władcy Maski, który chce wykorzystać jej determinacj...

"Ja, Inkwizytor. Przeklęte krainy" - Jacek Piekara - Fabryka Słów




„Ja, Inkwizytor. Przeklęte krainy” to kolejna pozycja ze znanego cyklu o przygodach Mordimera Madderdina, wiernego sługi bożego, który zaskarbił sobie serca wielu czytelników. W tym również i moje, dlatego z niecierpliwością czekałem, aby poznać kolejne perypetie tej jakże barwnej postaci. Mimo tego, że jest to kolejna część z serii, nic nie stoi na przeszkodzie, aby za lekturę zabrały się osoby, które z cyklem inkwizytorskim nie miały wcześniej nic wspólnego. W przedmowie sam autor nakreśla nam sam zarys poprzednich wydarzeń, a retrospekcje zawarte w „Przeklętych krainach” jeszcze bardziej rozwiewają mgły zdarzeń z przeszłości.
Mordimer znalazł się w niezbyt ciekawej sytuacji, porzucony przez swych towarzyszy, musi pozostać na terenach heretyckiej Rusi, do tego jego życie jest zależne od niejakiej Ludmiły, Księżnej Peczory. Dodajmy do tego fakt, że, aby to życie utrzymać w niezmienionym stanie, musi zgodzić się na współpracę z siłami, przeciwko którym był szkolony, i które powinien zwalczać z samego faktu bycia Inkwizytorem.
Najnowszy tom to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Poprzednie tomy to prędka, wartka akcja z szybko rozwijającą się fabułą. „Przeklęte krainy” to wolno postępująca fabuła, zapełniona rozległymi opisami przemyśleń i odczuć głównego bohatera. Oczywiście, opisy te to jedna z cech rozpoznawczych Cyklu Inkwizytorskiego, jednak tutaj jesteśmy wręcz zasypani tym elementem. I w żadnym wypadku nie uznaję tego jako wadę, a wręcz zaletę. Można powiedzieć, że taki układ tej powieści to wyciśnięcie esencji z postaci naszego umiłowanego sługi bożego, podanie nam esencji jego duchowości, sposobu myślenia, postępowania, autor włada opisami niczym najsprawniejszy Muszkieter szpadą. To samo tyczy się fabuły, przedstawienie Mordimera w nowej sytuacji, w odmiennym świecie, tak różnym od tego, który zna, to strzał w dziesiątkę. Heretycka Ruś, w której panują zupełnie inne zasady moralne i etyczne, inna religia, inne przekonania to nowe wyzwanie dla Inkwizytora. Różnice te są ciekawie przedstawione i opisane, możemy poznać społeczność oraz kulturę zupełnie odmienną, niż ta, którą znamy z terenów Cesarstwa. To dla Mordimera zupełnie nowe wyzwanie i to nie proste, ponieważ towarzyszy mu przyklepanie paktu z siłami władającymi czarną magią, walka z potężnym przeciwnikiem oraz próba zjednania sobie społeczeństwa, dla którego nie jest wysłannikiem Boga, stróżem dobra, lecz tzw. „rzymskim diabłem”. To nie on jest tym bezwzględnym stróżem i łowcą, nie przed nim w strachu padają na kolana. Wszystko się odmienia i teraz to on musi się dostosować do sytuacji tak, aby wyjść z opresji obronną ręką. Dodajmy do tego, że stawienie czoła lokalnym zwyczajom postawi na jego drodze piękną, lecz niebezpieczną kobietę, przy której nawet potężny Inkwizytor potrafi się ugiąć i okazuje słabość. Sytuacja, która chyba ani wcześniej, ani później się nie przytrafiła pokazuje, jakim wyzwaniem dla Mordimera jest przeklęta Ruś. Na pewno wprowadzone zabiegi zmiany otoczenia, przedstawienie innej mentalności społeczeństwa czy np. moralności to pewien powiew świeżości w cyklu, odmiana, która wychodzi na dobre.
Tak jak już pisałem, „Ja, Inkwizytor. Przeklęte krainy” to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, mimo, że Cykl Inkwizytorski to dla mnie żadna nowość. I mogę z czystym sercem stwierdzić, że jest to doświadczenie jak najbardziej pozytywne, nowa, ciekawa historia w zupełnie innym niż dotąd świecie, nowe wyzwania Mordimena, zarówno te duchowe jak i społeczne sprawiają, że nie mogłem oderwać się od tej pozycji. W całym cyklu zdarzały się tytuły genialne jak i słabe, „Przeklęte krainy” jak dla mnie należą do tych najlepszych. Myślę, że fani cyklu nie będą rozczarowani. Prawda, co niektórzy mogą narzekać na powolne tempo fabuły. Sam wolę książki, w których fabuła mknie i co chwila zaskakuje, jednak mimo, że ta pozycja do takich nie należy, to wciągnęła mnie na całego. Z niecierpliwością czekam na kontynuację. Tą już na szczęście zapowiedziano, więc nie pozostaje mi nic innego jak cierpliwie wypatrywać kolejnych przygód Mordimera na terenach Rusi, a kto wie jeżeli historia idzie już w tym kierunku, to może doczekamy się odwiedzin Inkwizytora na terenach Polski ;)

Zobacz również:
- "Ja, inkwizytor. Przeklęte kobiety" Jacek Piekara 
- "Mój przyjaciel Kaligula" Jacek Piekara  

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń

249,453